Domowe SPA od Calipso – test

211
domowe SPA
SPA lubię (pokażcie mi kobietę, która nie lubi) 😉
Do reklam zazwyczaj podchodzę z dystansem.
Gdy więc w reklamie pewnych produktów przeczytałam, że są „domowym spa”, postanowiłam sprawdzić, czy choć w części producent ma rację. Tak stałam się posiadaczką firmowanego przez Calypso zestawu „Beauty Brush”, żelowych skarpetek nawilżających (także Calypso) i całego zestawu gąbek (zgadnijcie, czyich?).

Zaczęłam od zestawu.

Beauty Brush, to elektryczna (4 baterie AA) szczoteczka z czterema wymiennymi końcówkami do twarzy i ciała:

Urządzenie nie ma możliwości zmiany prędkości wirowania – to pierwsze, na co zwróciłam uwagę. Wymiana końcówek szczoteczek i baterii jest banalnie prosta, a urządzenie obsługujemy jednym przyciskiem. To zaczynamy!

Największa szczoteczka (do całego ciała) sprawdza się przy myciu. Producent zaleca używanie jej okrężnymi ruchami pod prysznicem i do tego nadaje się doskonale. Jest wodoodporna, co wcale nie jest normą przy tego typu produktach. Miękkie, elastyczne włosie w powiązaniu z wolnymi obrotami rzeczywiście przyjemnie masuje przy okazji (bardzo lekko) peelingując.

Tak samo działa mniejsza szczoteczka do twarzy. Obie szczoteczki po użyciu po prostu myjemy pod wodą i suszymy.

Gąbka do twarzy polecana jest przez producenta do rozprowadzania np. fluidu podczas wykonywania makijażu. Ja się tego nie podejmuję, przynajmniej na początku używania szczoteczki. Tu kłania się możliwość zmiany prędkości wirowania i trochę ćwiczeń… Gąbką z wirowaniem rozprowadzimy tylko bardzo płynne preparaty. Nie zmienia to jednak właściwości masujących. Do masowania twarzy – polecam jak najbardziej 😉 Końcówka z gąbeczką sprawdzi się także, podczas mycia twarzy żelem peelingującym – wykona za nas całą pracę 😉

Pumeks (ostatnia z wymiennych końcówek) jest domowym produktem do usuwania twardego, zrogowaciałego naskórka. Działa delikatnie (aż za bardzo) – i tak traktować go radzę, bo można zaryzykować uszkodzeniem delikatnego urządzenia. Przy bardzo zniszczonych stopach można stosować go codziennie jako pumeks ścierający.

Beauty Brush zdał egzamin. Za cenę jednego krótkiego zabiegu w SPA otrzymujemy zestaw, który będzie nam służył dość długo tym bardziej, że wszystkie końcówki są możliwe do dokupienia także w osobnym pakiecie bez urządzenia.

skarpetki nawilżające Calipso

Po użyciu masującego pumeksu w Beauty Brush nie oparłam się żelowym skarpetkom nawilżającym.

Spodziewałam się czegoś innego, ale Calypso znów mnie zaskoczyło. Jeszcze bardziej na plus! Przyjemne w dotyku skarpetki bawełniane (tak, tak, nie plastikowe worki na stopy) z żelowymi środkami nasączonymi pięknie pachnącym olejkiem jaśminowym i olejkami owocowymi, to prawdziwe odprężenie dla zmęczonych stóp. W skarpetkach można chodzić podczas używania (mają antypoślizgowe gumki – duży plus za to!), a ich dodatkowym atutem jest możliwość użycia jako skarpetek chłodzących (po ok. pół godziny w lodówce/zamrażarce, w estetycznym woreczku oczywiście).

Uwaga: to jest spa, a nie skarpetka do zrogowaciałego naskórka. Skarpetki Calypso doskonale sprawdzą się jednakże jako element pielęgnacji dodatkowej i – po prostu – relaksu. Producent zaleca używanie ich 2 x w tygodniu po 30 minut. Przy takim używaniu jedna para starczy na kwartał. Koszt? Poniżej pięćdziesięciu złotych! Nie tylko zdają egzamin i są warte polecenia. Są domowym „must have”!

Wreszcie sztandarowy chyba produkt Calypso, czyli gąbki. Ale o nich napiszę w kolejnym poście. Jak dotąd hasło „Domowe SPA” sprawdziło się w 100%

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here