Medycyna estetyczna – kto ma do niej prawo?

Posiedzenie senackiej komisji zdrowia o medycynie estetycznej

1840
zabiegi medycyny estetycznej
Wiszące w gabinetach certyfikaty szkoleń z np. podawania toksyny botulinowej, to oszukiwanie pacjentów”, „Leczymy całą masę powikłań po działalności pseudolekarzy” – to tylko część wypowiedzi, które 05. marca padły podczas posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia poświęconej informacji na temat bezpieczeństwa i zagrożeń wynikających z procedur dermatologii i medycyny estetycznej.

Krajowy konsultant w dziedzinie chirurgii plastycznej prof. Jerzy Strużyna i krajowy konsultant w dziedzinie dermatologii, prof. Joanna Maj zgodnie przyznają że to, co nazywamy dziś medycyną estetyczną, stanowi coraz większy problem. Dlaczego? Ponieważ wciąż nie ma uregulowań prawnych dotyczących wykonywania zabiegów estetycznych. W Polsce nie istnieje formalna specjalizacja lekarska „lekarza medycyny estetycznej”, więc kształcą się w tak nazwanej dziedzinie nie tylko lekarze.

Problemem są kursy i certyfikaty. Kurs z podawania toksyny botulinowej trwa dwa dni. Wystarczy, że ktoś jest na kursie i dostaje certyfikat” – mówi prof. Maj. „To może być inżynier górnik, może być kosmetyczka. A społeczeństwo nie ma świadomości, że ten certyfikat po prostu nie jest prawdą (nie uprawnia do wykonywania procedur przypisanych lekarzowi – przypis red.). „Oszukuje się ludzi w ten sposób. Bardzo łatwo jest czasem stosować metody lecznicze, ale bardzo trudno jest pozbyć się możliwych powikłań” – wtóruje prof. Strużyna.

Krajowi konsultanci ds chirurgii plastycznej i dermatologii zwracają uwagę na to, że tylko lekarz może naruszać ciągłość tkanek. Oznacza to, że osoba nie wykonująca zawodu medycznego nie może zgodnie z polskim prawem przeprowadzić iniekcji kwasu hialuronowego, czy toksyny botulinowej.

Jeśli ktoś studiuje: robi licencjat lub magisterkę z kosmetologii, to oczywiście posiada jakąś wiedzę, ale nie jest to wiedza medyczna, lekarska. W ustawie jasno zapisane jest, że tylko lekarz może ingerować w ludzkie tkanki” – mówi prof. Strużyna.

Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że potrzeba uregulowania kwestii medycyny estetycznej jest pilna. Podczas komisji senackiej zaproponowano powołanie specjalnej komisji tematycznej, która ustali obowiązki i ograniczenia w dziedzinie medycyny estetycznej oraz oddzieli procedury i zawody medyczne od niemedycznych. Krajowi konsultanci zwrócili także uwagę na to, że podczas prac powinno się uregulować prawnie nie tylko status lekarzy, ale także kosmetyczek i kosmetologów,

Kosmetyczki i kosmetolodzy powinni wykonywać swoje zawody zgodnie z kompetencjami” – mówił prof. Strużyna. „Według mnie medycyną estetyczną powinni zajmować się specjaliści: dermatolodzy, chirurdzy, chirurdzy plastyczni”.

Zwrócono także uwagę na to, że do dziś medycyna estetyczna nie posiada Konsultanta Krajowego, Nadzór Farmaceutyczny dopuszcza nabywanie np. kwasu hialuronowego i toksyny botulinowej przez nie-lekarzy, a nadzór nawet nad lekarzami medycyny estetycznej jest iluzoryczny.

Nikt nie weryfikuje lekarzy medycyny estetycznej, nikt ich nie sprawdza, nikt ich nie uczy, więc jest bezhołowie. I w tym bezhołowiu może być wiele problemów dla chorych. A Ministerstwo Zdrowia przysyła do mnie pisma, bo nie wie gdzie, a jestem od chirurgii plastycznej – a ja się tym nie zajmuję. Jak z tym walczyć i jak tego zakazać? To są tematy, które wymagają dużej wiedzy prawniczej.” – podsumował prof. Strużyna.

Pełny zapis z posiedzenia komisji senackiej obejrzeć można tutaj:LINK

2 KOMENTARZE

  1. Bardzo szkoda, iż nie ma uregulowań prawnych dotyczących wykonywania zabiegów estetycznych. Pacjentki czułyby się bezpieczniej przychodząc do salonów kosmetycznych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here