Powiększanie piersi – implant, czy własny tłuszcz?

Powiększanie piersi własnym tłuszczem

1104
operacje plastyczne piersi
Powiększanie piersi, to temat – rzeka. Ponieważ dla większości kobiet wygląd piersi ma duże znaczenie, okresowo w mediach i reklamach pojawia się bardzo wiele mniej lub bardziej rozsądnych „metod” i porad, jak piersi powiększyć… lub chociaż mocno ujędrnić. Czy działają?… Raczej należałoby zadać pytanie: na ile przekonują zainteresowane panie 😉 Powiem wprost: cudownych metod na powiększenie piersi nie ma, tymi „cudownymi” sposobami można je co najwyżej – jak napisałam wcześniej – ujędrnić. A jedynym realnym sposobem spełnienia marzenia o powiększeniu biustu jest chirurgia plastyczna.

Razem z modą na „bycie naturalnym” w ofercie klinik chirurgii plastycznej pojawiła się możliwość powiększenia piersi własnym tłuszczem. Czy ta propozycja może być prawdziwą alternatywą dla silikonowego implantu?

Zapytałam o to chirurga -plastyka, doktora Krzysztofa Czopkiewicza ze szczecińskiej kliniki Beauty Group:

KC: „Alternatywą dla implantu przeszczep tłuszczu w moim przekonaniu nie jest. Przede wszystkim musimy pamiętać, że ok. 20 – 30 procent tłuszczu wchłania się, więc jeśli piersi chcielibyśmy powiększyć o 350 – 400 ml, wstrzyknąć musimy tego tłuszczu więcej, a to może grozić martwicą tkanek. To pierwszy powód. Drugi jest taki, że tłuszcz wprowadzony pomiędzy gruczoł piersiowy a mięsień, może spowodować zbliznowacenia. Jeśli do tego dojdzie, mogą się zdarzyć później niezbyt czytelne wyniki mammograficzne. Ja unikam w swojej praktyce powiększania piersi tłuszczem. To może narazić pacjentkę na niepotrzebny stres, a być może nawet na zbędny zabieg lub przeciwnie: na pominięcie zabiegu niezbędnego w przypadku raka sutka”.

Warto jeszcze wspomnieć, że aby poddać się transferowi tłuszczu, trzeba go mieć tyle, aby zabieg mógł zostać przeprowadzony. 😉

Wnioski?

Implanty nie muszą czuć się zagrożone. Póki co, realnej konkurencji brak 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here